potencjometry accommodation krakow samedekoracje.pl
O impulsach
Na stole stoi szklanka z mlekiem. Stanowczo zbyt blisko krawędzi. Niebezpiecznie blisko. Lada ruch, stuk lub przeciąg z na oścież otwartego okna przesunie ją lub popchnie i szklanka spadnie, trzaśnie, a mleko rozleje się paskudną kałużą na jasnej podłodze. Powinnam ją przesunąć trochę dalej, ku tej cukierniczce kobaltowej w białe grochy. Mleko zakołysze się, ustoi i nie zagrozi już niepotrzebną katastrofą w to pierwsze od wielu tygodni wolne przedpołudnie. Skończyłam śniadanie, nigdzie nie śpieszę, telefon nie dzwoni, ja do nikogo nie dzwonię. Leniwa, syta, nieruchoma siedzę nad talerzem pełnym okruchów białego sera i beżowej grahamkowej bułki. Maślanymi oczami wodzę po czerwonym obrusie, po podłodze ładnie świecącej w słońcu, nadstawiam głowę pod podmuchy wiosennego wiatru wiejącego od okna. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze. Jest jak w niebie. Tylko ta szklanka niepokoi. Burzy spokój. Ona spadnie. Na pewno spadnie.
kolokacja tanie pokoje lublin